Fotorelacja z powitania EUROPEJCZYKÓW

Mama jednego z "Europejczyków", Martina Stasika - Pani Justyna i szef Marketingu naszego klubu Robert Salwowski, postanowili zrobić "Europejczykom" niespodziankę i wynajętym busem pojechać po nich do Gdyni, gdzie mieli dopłynąć promem ze Szwecji. Pomysł padł trzy dni przed przypłynięciem promu, a o "spisku" wiedział tylko i wyłącznie trener Marcin Lampe. Trener jak obiecał trzymał tak zwaną "gębę na kłódkę" i nikt (nawet Prezes Jerzy Nowak) nie wiedział, że przyjedzie po nich bus z Nowego Tomyśla. Ekipa ewakuacyjna wyjechała z Nowego Tomyśla o 2.30 w nocy. Kiedy się rozjaśniło, Pani Justyna zrobiła pierwsze zdjęcie...

No właśnie, jeśli chcecie obejrzeć fotorelacje z tego dnia klikajcie przycisk "czytaj dalej" :)

... jedziemy do Gdyni.. do portu, po "Europejczyków...

..tuż po godzinie 8.00 ukazał się nam port!!!... (jeszcze pusty)

...nie mogło na przywitanie zabraknąć flagi narodowej i oczywiście Nowego Tomyśla...

...już przygotowani, czekaliśmy aż na tym miejscu stanie wielki prom...

...nagle.. zaczął ukazywać się cumujący rufą prom...

...z sekundy na sekundę, prom wręcz rósł nam w oczach...

...blisko, coraz bliżej...

...zacumował i zaczął opuszczać wrota...

...lecz z tej strony nie wyszli nasi "Europejczycy - stąd wyjeżdżały samochody - od wielkich ciężarówek, po osobówki...

...za to... po chwili w drzwiach zaczynali ukazywać się reprezentanci Polski w juniorskim podnoszeniu ciężarów..., a to znaczyło że zaraz ukażą się również nasi...

...pierwszy ukazał się brązowy medalista ME - rekordzista Polski, Martin Stasik... ku wielkiej radości robiącej te zdjęcia mamy :) (jeżeli zdjęcie troszkę niewyraźne, to tylko przyczyna wzruszenia fotografa)...

...a to dowód, że Marcin Lampe dotrzymał tajemnicy - zdziwiona mina Prezesa Jerzego Nowaka..., ale i zadowolona, czemu trudno się dziwić, kiedy odeszła od nich wizja jechania z dużymi bagażami pociągami... no może też ucieszył się widząc nasze rozradowane gębusie...

...doczekaliśmy się również naszego Lampusia... a dawno go nie widzieliśmy :)...

...znalazła się również czwarta w Europie - rekordzistka Polski - Sylwia Miczyńska...

...oraz obrońca tytułu wice mistrza Europy - Piotr Kudłaszyk. Jak widać po liczbie bagażu, radość "Europejczyków" z przyjazdu nowotomyskiego busa, była w pełni uzasadniona :)...

...co dobrze widać, po bagażniku busa, w którym w tym momencie była pewnie dopiero połowa toreb pięciu zawodników (zabieraliśmy również naszych kolegów zawodników z Opalenicy) i dwóch trenerów (chociaż musimy powiedzieć, że najwięcej bagażu miał trener Marcin - TRZY DUŻE TORBY !- ciekawe co tam wiózł - teraz żałujemy, że nie zrobiliśmy rewizji osobistej :)...

Jeszcze pamiątkowe zdjęcie wielkopolskich "Europejczyków" - tuż przed odjazdem

...jeszcze w Gdyni - mieliśmy niesamowite widoki...

...po wjechaniu na wiadukt, "Europejczycy" ostatni raz spojrzeli na swój niedawny środek lokomocji. Robili to z utęsknieniem, bo podobno było fajnie i wyśmienite jedzenie, a że wagi już nie trzeba było trzymać - to.... :)

...kiedy już pomachaliśmy promowi na pożegnanie, skierowaliśmy się na obwodnicę Trójmiasta...

...mijając po drodze piękne widoki... jednak...

...nie wszystkim...

...było dane zobaczyć je wszystkie :)...

...niestety daleko nie zajechaliśmy...coś stało się na autostradzie... dwóch z nas, jako delegacja poszło sprawdzić co się dzieje... Okazało się, że jest wypadek. Całe szczęście nic się nikomu nie stało, ale z jednego TiR-a wysypały się na drogę wszystkie butelki z napojami, jakie wiózł. Zaś drugi TiR, który na to najechał wpadł w poślizg i stanął "złamany" w poprzek NASZEJ DROGI!!!... Jednak Marcin L. i Robert S. zauważyli szansę przejazdu i skrzyknęli ludzi do tego by udrożnić drogę z butelkowego dywanu jeszcze przed przyjazdem służb...

...a oto efekt naszej i kilkudziesięciu innych ludzi - pięciominutowej pracy - przejazd!!!...

...przejechaliśmy, jako jedni z ostatnich... następni podobno utknęli tam na ponad trzy godziny... dalsza droga przeszła już bez przygód. Zajechaliśmy do Wojnowic, gdzie wysiadła nasza koleżanka z Promienia Opalenica, a potem był przystanek w samej Opalenicy, gdzie wysiadł drugi ze sztangistów Promienia... potem obraliśmy kierunek na Zębowo, gdzie mieliśmy zostawić Sylwię Miczyńską, a gdzie czekała na nią niezła niespodzianka, o której wiedzieli tylko i wyłącznie niektórzy wtajemniczeni, jadący naszym wesołym busem... kiedy zajechaliśmy do Zębowa, okazało się, że tam jest...

...wielkie przywitanie Sylwii przez "Zębowiaków"... a pierwszym z nich był osobisty - rodzony brat Sylwii - Mateusz...

...było przywitanie przez oficjeli i najbliższej rodziny, a także przyjaciół, koleżanki i kolegów...

...był powitalny baner... i...

...i wspaniały tort (obok stoi dumny tata Sylwii, Pan Rajmund)... Nie udało się nam od razu pojechać dalej. Gościnni Zębowianie, prawie siłą zatrzymali nas na kawie i torcie... był pyszny. Na koniec...

...było pamiątkowe zdjęcie i pożegnaliśmy Zębowo. To już ostatni etap naszej podróży - zbliżający się Nowy Tomyśl

To był niesamowity dzień, pełen wzruszeń, radości, dumy z sukcesów, przygód, ludzi których lubimy i cenimy. Co prawda podróż dla kierowców była troszkę męcząca (ponad 800 km w upale). Jednak obydwoje twierdzą, że było warto!!!

 

dodano: 13.08.2015

KOMENTARZE (0)

Ładowanie w toku...

SPONSORZY STRATEGICZNI

SPONSORZY

WSPÓŁPRACA

MEDIA